GOOD
Środa, 26 listopada 2014r. • Leona, Leonarda, Lesławy

Piramida na głowie

Mało kto z nas nigdy nie był na diecie. Z drugiej strony – mało kto słyszał, a tym bardziej był na diecie bez pszenicy.

Nadwaga i otyłość, a także liczne schorzenia powodują, że bywamy zmuszeni do przejścia na dietę. Gdy chcemy po prostu schudnąć, często wybieramy ją sami, zwykle zapoznając się najpierw z różnymi opcjami. Pewne znaczenie ma też moda. W pewnym okresie królowała więc dieta kapuściana, w innym wysokobiałkowa czy kopenhaska.

Tylko czasem korzystamy z fachowej pomocy dietetyka, a szkoda, bo może on pomóc nie tylko w zrzuceniu nadwagi, ale także w skomponowaniu takiej diety, która spowoduje, że będziemy żyli zdrowiej i czuli się lepiej. Jedna z takich diet zakłada rezygnację z jedzenia pszenicy i jej przetworów, co stawia na głowie całą obowiązującą piramidę żywienia.

 

Tuczy i uzależnia

Dieta bez pszenicy, jest pokłosiem przekonania jej autora, że dzisiejsza pszenica w niczym nie przypomina dawnego zboża. A przez to nie tylko nie jest dla nas zdrowa i wartościowa, ale wręcz nam szkodzi. William Davis, autor tej teorii, wysuwa zresztą znacznie konkretniejsze zarzuty. Twierdzi, że to pszenica odpowiada za podnoszenie poziomu glukozy i trójglicerydów we krwi, do tego ma właściwości uzależniające, co objawia się w ten sposób, że po jedzeniu i krótkim poczuciu sytości szybko na nowo stajemy się głodni. Sięgamy więc po kolejną porcję jedzenia, oczywiście – bo to najłatwiej – zawierającego pszenicę. I wskutek tego przejadamy się i tyjemy, a także chorujemy. Skutkiem pszenicznej diety ma być też uczucie zmęczenia przeplatające się z gwałtownymi przyrostami energii, co szczególnie widoczne jest u dzieci, które są na przemian nadmiernie pobudzone i apatyczne.

Innymi negatywnymi konsekwencjami spożywania pszenicy mogą być wzdęcia, zaparcia i bóle brzucha. To na nie skarżą się często pacjenci, szukający pomocy u dietetyków, gdy przyczyn ich dolegliwości nie dopatrzyli się lekarze pierwszego kontaktu czy gastrolodzy. Nadmierne spożycie pszenicy ma być odpowiedzialne także za problemy skórne; powstawanie wyprysków czy zaczerwienień, także za zły stan włosów, występowanie stanów zapalnych, na przykład w jamie ustnej.

 

Jest wszędzie

W swojej książce „Dieta bez pszenicy” Davis wywraca więc całą obowiązującą piramidę żywienia, bo przecież przetwory mączne stanowią jej podstawę.

I rzeczywiście, pszenica jest dziś dosłownie w niemal każdym artykule spożywczym. Oczywiście jest przede wszystkim w pszennym chlebie i bułkach, ale także w chlebie nazywanym żytnim, w którym jednak – jak często się okazuje – mąka żytnia stanowi na przykład tylko 30 procent składu, reszta to zaś mąka pszenna. Mąka ta jest także podstawowym składnikiem tak przez nas lubianych płatków śniadaniowych, naleśników, pierogów, kopytek.

Podczas jednak, gdy kanapki i kluski zjadamy świadomie, sporo mąki dostarczamy też sobie nieświadomie, a w każdym razie bezrefleksyjnie. Po pierwsze, rzecz jasna, w słodyczach – w ciastach, ciasteczkach, wafelkach, batonach... Po drugie – w zupach i sosach w proszku, gotowych daniach typu instant czy panierkach, również w zagęszczanych jogurtach czy kefirach.

 

Żytnia, ryżowa, orkiszowa 

Czy jednak musimy identyfikować mąkę wyłącznie z produktem pszennym? Nie musimy – przekonują dietetycy. I podpowiadają, że wystarczy przyjrzeć się sklepowym półkom, na których są dziś różnorodne mąki; obok pszennej żytnia, kukurydziana, jęczmienna, ryżowa, gryczana, owsiana, orkiszowa... A z każdej z nich przyrządzić można coś pysznego.

Przede wszystkim można choć raz na jakiś czas samodzielnie upiec chleb w domu. Na zakwasie lub choćby na zaczynie drożdżowym. Z mąki żytniej – chleb żytni, z orkiszowej – orkiszowy. Może to być też chleb mieszany, przygotowany z wykorzystaniem mąki różnego rodzaju, mogą być tortille czy placki, które stanowią doskonałą alternatywę dla białego pieczywa. Na szczęście, dzięki internetowi, a w zasadzie dzięki przepisom kulinarnym, które można w nim znaleźć, każdy może przygotowywać je samodzielnie w domu.

 

Wystarczy ograniczyć

Oczywiście, zdrowy człowiek, przekonują dietetycy, wcale nie musi całkowicie rezygnować z pszenicy, może jednak spróbować ograniczyć jej ilość w swoim jadłospisie. Nie jeść kanapek z białego chleba od rana do wieczora, ale częściej sięgać po kasze, ciemny ryż czy pieczywo innego rodzaju niż pszenne. To doskonały sposób – dowodzi Davis – na pozbycie się nadwagi i „oponki” wokół pasa, lepsze samopoczucie, uniknięcie takich sensacji gastrycznych jak wzdęcia, a także poprawę stanu skóry i włosów.

 

Bez konsekwencji

Co ważne, rozstać się z pszenicą możemy bezkarnie, bo nie ma w niej niczego, co wartościowe. Ponieważ biała mąka wytwarzana jest z oczyszczonego zboża, nie ma w niej witamin czy minerałów, także błonnika, wszystko co wartościowe z punktu widzenia zdrowego ożywiania się, zostaje bowiem odrzucone wraz z łuską ziarna. To dlatego, jeśli już sięgamy po pszenne pieczywo, warto by było to pieczywo typu graham czy razowe, bo pieczone są one z mąki typu 1850 lub 2000, co jest informacją o tym, ile popiołu powstaje przy spalaniu takiej mąki. Im wartość ta jest wyższa, tym więcej jest w niej cennych elementów. Mąka typu 400, czy 450 – jak łatwo się domyślić – ma ich śladowe ilości.

 

MJ

 

 

 

 






dodaj komentarz





komentarze