GOOD
Czwartek, 23 października 2014r. • Edwarda, Marleny, Seweryna

Najbardziej nieprzyjazny pajęczak

Kleszcze to najbardziej medialne pajęczaki. Choć maleńkie i niepozorne – z powodu chorób, które przenoszą – są najłatwiej rozpoznawanymi i najbardziej znienawidzonymi pajęczakami.

Pajęczaki mają wyjątkowo złą prasę. Paskudne z wyglądu, budujące, czasem budzące obrzydzenie pajęczyny, do tego niszczące rośliny, zapasy żywności i wywołujące choroby. Albo wręcz zabójcze, jak niektóre skorpiony. Przeciwko nim przemawia i to, że są wśród nich roztocza, mające złą sławę u alergików.

 

Pije, by żyć

Latem to jednak kleszcze wydają się nam najbardziej nieprzyjazne. I nie bez racji – lato, choć również wiosna i jesień, to czas, gdy najczęściej je „łąpiemy”. A wraz z nimi czasem także boreliozę lub kleszczowe zapalenie mózgu.

Kleszcze zamieszkują lasy, łąki, parki, a nawet ogrody. Są maleńkie – gdy wygłodniałe czekają na żywiciela, a czasem trwa to całymi miesiącami – mają rozmiar łebka od szpilki. Ich ofiarami padają ptaki, gryzonie lub ssaki. Kleszcze przebijają ich skórę i tak się w niej mocują, że trudno je usunąć – nie da się tego w każdym razie zrobić przypadkiem, pocierając skórę lub nawet drapiąc się. W takim umocowaniu pomagają kleszczom wyspecjalizowane narządy i substancje wydzielane przez ich organizmy. A wszystko to dlatego, że kleszczom krew żywicieli niezbędna jest by żyć i się rozmnażać.

Dorosły kleszcz jest mikroskopijny, dopiero, gdy opije się krwi, staje się widoczny. Ale i w takim przypadku możemy go przeoczyć, jeśli usadowi się na ramionach, karku, bądź plecach lub na owłosionej skórze głowy, także wówczas, gdy mamy na ciele wiele znamion i pieprzyków. Co gorsza – naszą krwią karmią się nie tylko dorosłe osobniki, ale także ich larwy i nimfy.

Jednak nie sam fakt żerowania na naszym ciele jest w przypadku kleszczy najbardziej nieprzyjazny. Boimy się tego, że roznoszą groźne choroby, w tym boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu.

 

Rumień zdradza boreliozę

Borelioza długo może nie dawać żadnych objawów, jest więc chorobą podstępną. Możemy czuć się szczęśliwcami, jeśli w kilka dni po ukąszeniu, na skórze pojawi się wędrujący rumień w postaci pierścienia. Wtedy diagnoza „borelioza” jest łatwa do postawienia, do tego nadchodzi bardzo szybko, w momencie, w których choroba nie dokonała jeszcze spustoszeń w organizmie. Gorzej, gdy nie zauważyliśmy na swej skórze ani kleszcza, ani rumienia i żadne objawy, na przykład pogorszone samopoczucie, nie skłoniły nas do wizyty u lekarza. W takim przypadku choroba może pozostać nie wykryta przez lata. Tymczasem nasze samopoczucie będzie się stopniowo pogarszać, będziemy czuć się osłabieni. Inne możliwe objawy to bóle mięśniowe, stawów lub głowy, stany podgorączkowe, mrowienie, zaburzenia czucia w kończynach. Mogą to być sygnały choroby trwającej od lat, która zaatakowała układ nerwowy.

Leczenie boreliozy szybko wykrytej jest banalnie proste. Polega na podaniu antybiotyku i po kilku dniach jest już w zasadzie po sprawie. Późniejsza diagnoza też oznacza podawanie antybiotyków, ale przez znacznie dłuższy czas. Potem wykonuje się badanie krwi, które wykazuje, czy są w niej jeszcze przeciwciała boreliozy. Jeśli tak, konieczne jest dalsze leczenie.

 Kleszczowego zapalenia mózgu i opon mózgowych boimy się znacznie mniej, ale niesłusznie, bo to również jest poważna choroba. Jej objawy pojawiają się po około 10 dniach od zakażenia i są podobne do grypy. Są to gorączka i bóle mięśni. Tylko u niektórych zakażonych choroba rozwinie się i da po pewnym czasie kolejne objawy: bóle głowy, gorączkę, wymioty, utratę przytomności i sztywność karku.

W diagnostyce kleszczowego zapalenia mózgu powinno dojść do oznaczenia we krwi przeciwciał przeciwko wywołującym je wirusom i badania płynu mózgowo-rdzeniowego.

W odróżnieniu od boreliozy, przed kleszczowym zapaleniem mózgu ochronić nas może szczepienie.

 

Wabi go pot

Zarówno na boreliozę, jak i na kleszczowe zapalenie mózgu najlepszym sposobem jest unikanie kontaktu z kleszczami. Trudno jednak to zrobić, skoro mogą być one nawet w naszym przydomowym ogródku. Nie sposób przecież bez przerwy smarować się preparatami odstraszającymi owady i nosić odzież zakrywającą większość ciała. Warto jednak pamiętać o tym, gdy wiemy, że znajdziemy się w leśnej gęstwinie lub na pełnej roślin łące. Warto pamiętać i o tym, że kleszcze wabi kwas masłowy wchodzący w skład naszego potu, biały kolor, ciepło i ruch powietrza.

Po każdym spacerze czy nawet po pobycie na działce, należy więc obejrzeć swoje ciało, szczególnie w tych miejscach, w których mamy najdelikatniejszą skórę: pod pachami i w pachwinach, w zgięciach łokci i pod kolanami oraz za uszami.

A gdy znajdziemy na swoim ciele kleszcza, trzeba go jak najszybciej usunąć. Dobrze mieć pod ręką pęsetę i przy jej pomocy wyciągnąć kleszcza ze skóry zdecydowanym ruchem. Potem miejsce ukłucia należy zdezynfekować. W aptekach dostępne są też kleszczołapki, które wykręcają kleszcza.

Jeśli nie jesteśmy sobie w stanie sami poradzić z kleszczem – należy skorzystać z fachowej pomocy w gabinecie zabiegowym przychodni. Nie należy polecać żadnych ludowych sposobów usuwania kleszczy, na przykład zasmarowywania go tłuszczem, by się udusił, bo choć kleszcz rzeczywiście się w takiej sytuacji udusi, to jednak najpierw może zwymiotować do wnętrza naszego ciała. A jeśli jest nosicielem choroby, zwiększa się w ten sposób znacząco ryzyko zakażenia.






dodaj komentarz





komentarze