GOOD
Piątek, 22 sierpnia 2014r. • Cezarego, Marii, Zygfryda

Botoks dla lekarzy

Rynek zabiegów z użyciem toksyny botulinowej szacuje się w Polsce na 150 mln zł rocznie. Nic dziwnego, że biją się o niego kosmetyczkirozmowa z doktorem Andrzejem Ignaciukiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti Aging.

Lekarze medycyny estetycznej głośno zaprotestowali przeciwko wykonywaniu zabiegów z użyciem toksyny botulinowej, nazywanej popularnie botoksem, przez osoby nie będące lekarzami. Co spowodowało, że właśnie teraz postanowiliście zaprotestować? Doszło do jakichś poważnych powikłań po zabiegu przeprowadzonym poza gabinetem lekarskim?

Dzięki Bogu, nie stało się jeszcze nic strasznego, ale w swej pracy codziennie spotykamy osoby, które przeszły zabieg z wykorzystaniem toksyny botulinowej i są z jego efektów niezadowolone bądź zostały przez nie w jakimś stopniu poszkodowane. Na szczęście, zwykle są to zmiany odwracalne. Przyszedł jednak moment, by powiedzieć „dość”, bo mamy już rzeczywiście dość takiej sytuacji, w której lek, a toksyna botulinowa jest lekiem, aplikuje osoba nie będąca lekarzem, a więc nie mająca do tego stosownych uprawnień. Na przykład ktoś, kto reklamuje się jako lekarz, choć nim nie jest. Próby perswazji zwykle nie dają efektów, więc musieliśmy rozpocząć inne działania. Stąd powiadomienie Naczelnej Rady Lekarskiej, lekarzy, jak również dystrybutorów toksyny botulinowej, o wadze problemu, stąd akcja informacyjna adresowana do pacjentów, by pytali, dokąd udają się na zabieg, kto będzie go przeprowadzał. Z jednej strony zabiegamy o bezpieczeństwo pacjentów, bo źle wykonany zabieg może być po prostu szkodliwy, z drugiej oczekujemy egzekwowania prawa.

 

Rynek zabiegów z użyciem toksyny botulinowej szacuje się w Polsce na 150 mln zł rocznie. To ogromne pieniądze.

I kuszące, zwłaszcza, że zabiegi z wykorzystaniem toksyny botulinowej wydają się proste do wykonania. Nie są to jednak zabiegi kosmetyczne, ale medyczne i ich pozorna łatwość tego nie zmienia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że sytuacja kosmetyczek nie jest dziś dobra, bo nowych gabinetów przybywa, a społeczeństwo nie bogaci się w na tyle szybkim tempie, by wszystkie one mogły się utrzymać. Co gorsza, nawet niektórzy lekarze upewniają kosmetyczki, że mogą one wykonywać takie zabiegi i szkolą je w tym celu. Medycyna pozostaje jednak medycyną.

 

Kto zatem może wykonywać zabiegi z użyciem botoksu? Tylko lekarze?

Odpowiem pytaniem: Do kogo poszłaby pani po lekarstwo dla dziecka? Do lekarza czy do osoby bez wiedzy medycznej? Skoro toksyna botulinowa to lek, to pozostaje w gestii lekarzy, dlatego w Polsce zabiegi mogą wykonywać wyłącznie lekarze i to pod warunkiem, że zostaną w tej dziedzinie przeszkoleni. Nie ma specjalizacji „medycyna estetyczna”, przygotowanie odbywa się w ramach kształcenia podyplomowego, na przykład w Szkole Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Takie fachowe przygotowanie jest bardzo ważne, bo medycyny estetycznej nie uczy się na studiach, a lekarz wykonujący zabieg, musi wiedzieć co i jak robić.

 

A co z kosmetologami? Mają ukończone studia, sporą fachową wiedzę. Jest dla nich miejsce na rynku zabiegów z toksyną botulinową?

Kosmetolodzy nie są lekarzami, więc nie ma tu dla nich miejsca. Owszem, mają wyższe studia i ambicje, by być kimś więcej niż kosmetyczkami, ale nie mają uprawnień, by leczyć. Ich wiedza i kwalifikacje związane są z kosmetykami i chemią, więc powinni iść w tym kierunku.

 

Dlaczego to wszystko jest tak ważne? Jakie zagrożenia wiążą się z przeprowadzeniem takiego zabiegu?

Przede wszystkim, jak w przypadku podania każdego leku, może dojść do wstrząsu, a wówczas trzeba wiedzieć, co robić, trzeba mieć pod ręką leki, by pacjenta uratować. Taką wiedzę daje medycyna, a odpowiedni sprzęt - właściwie wyposażony gabinet.

Inne zagrożenia to na przykład wstrzyknięcie leku w nieodpowiednie miejsce, w wyniku czego dojdzie do porażenia niewłaściwych mięśni, do powstania zmian asymetrycznych, do zaburzeń w działalności wydzielniczej, bo jak wiadomo toksyna botulinowa hamuje wydzielanie potu. Jak w przypadku podania każdego leku może dojść do reakcji uczuleniowej, skutkiem samego ukłucia bywają też napady padaczkowe czy drgawkowe. Można te najzwyczajniej zepsuć wygląd twarzy źle wykonanym zabiegiem, oszpecić ją. Trudne do przewidzenia skutki mogą wiązać się z podaniem pacjentowi podrobionego preparatu, a takie pojawiły się na naszym rynku. Zapewne są tańsze od prawdziwego leku, a przecież gabinet kosmetyczny, może „konkurować” z lekarskim tylko ceną, więc będzie zainteresowany tym, by kupować lek jak najtaniej...

 

Jak ta kwestia rozwiązana jest na świecie? Czy wszędzie zabiegi wykonywać mogą wyłącznie lekarze?

Tak, choć dochodzą nas słuchy, że w niektórych krajach – jak u nas – przymyka się oko na wykonywanie takich zabiegów przez inne osoby. Mam nadzieję, że Polska dłużej nie będzie należała do tych krajów.

 






dodaj komentarz





komentarze